Benzyna
Szukałam w dzikości ognia
Biegłam w delikatny deszcz
Na szczycie góry, w wietrze – co dnia
W ziemi ryłam jak zwierz
Czekałam cierpliwie w słoneczne dni
Gdy mgła przesłaniała świat
Śnieg pruszy a serce moje znów śni
Wiosenne spotkania sprzed lat
Smak drogi znów czuję na wargach
Zapach bezpieczny w kimś obcym
Dotyk nie wzbija w niebo jak petarda
Nazbyt szybkim krokiem odchodzą chłopcy
Stawiają żagle i płyną
W autach dociskają gaz
Za ich samolotem pachnie benzyną
Pierwszy i kolejny raz
Słuchając: Judeline – La tortura