Benzyna II
Pachniało benzyną pierwsze spotkanie
Ktoś wcisnął start – włączył się zapłon
Mogli go wyłączyć, lecz nie byli w stanie
Tej nocy świat nie mógł już zasnąć
Paliwa dolewali łapczywie litrami
Jakość premium dawała gwarancję
Pierwsze wspólne chwile trwają godzinami
Więc często wyjeżdżasz na stację
On gaz dociskał czynami słodkimi
Ona pragnęła prędkości
Lecz zarzekali się, że między nimi
Nie będzie prawdziwej miłości
Płonęła benzyna niespodziewanie
Wśród chwil bliskich, jednak dalekich
Więc było pisane nagłe hamowanie
Na niedopowiedzenia nie działają leki
Spłonęła benzyna – zniknęło oddanie
Zostały produkty uboczne
W umysłach nastało powolne sprzątanie
Serca pochłonęły zgliszcza mroczne